Problem z blogowaniem

Ostatnio kilka podglądanych przeze mnie blogerek parentingowych wzięło na wstrzymanie i na jakiś czas wycofało się z wirtualnej rzeczywistości. Czasem z braku czasu, czasem z powodu zachłyśnięcia się soszial mediami, innym razem, bo miały dość.

Ja co prawda nigdzie się nie wybieram, bo w sumie niedawno wróciłam z niedoczasu, jednakże muszę przyznać, że też mam problem. Z blogowaniem w ogóle. Lubię pisać i robię to odkąd pamiętam. Nie chodzi mi również o brak weny, bo ona jak mawiał klasyk jest złośliwa i raz jest, raz jej nie ma
Mam problem z tym, że odczuwam jakiś wewnętrzny opór przed pisaniem tekstów poradnikowych, w których opisuję np. co zrobić, żeby zabawić roczniaka. Mam tak, ponieważ targa mną nieodparte wrażenie, że cóż ja w ogóle wiem do cholery? Mam jedno dziecko, nie piątkę, a na karku 30 wiosen nie 100 - zatem kim ja, maluczka, jestem żeby się mądrzyć?

Doznałam jednak olśnienia. Może powrócił też kop energetyczny z początku roku. Albo nastąpił spektakularny wybuch na słońcu. W sumie to nie istotne. 
Ważne jest natomiast to, że dzieć mi się trafił dosyć trudny i wymagający. Moje życie zawodowe pędzi jak szalone (od 15.02 zaczynam nową pracę). Rodzinę mam ciut zwariowaną, zdecydowanie odbiegającą od pastelowych ideałów z internetów. Bezpośrednio z tego wynika cała masa tematów o których chciałabym pisać –trochę ku pokrzepieniu serc, że da się (czasem inaczej niż ustawa przewiduje), trochę po to żeby spuścić z tonu, upuścić trochę pary, która w codziennym życiu często buzuje jak szalona, jak to u choleryka.
Mam nadzieję, że kolejne teksty przypadną Wam do gustu. Mam też nadzieję, że olśnienie mnie nie opuści i koncepcja tego co chcę tworzyć nie umknie mi w codziennym pędzie. 
Więcej... >

Rok z Panią Fanaberią

Minął rok. Rok od pierwszego tekstu jaki pojawił się na tym blogu. Zaglądam w statystyki i widzę:
Łączna liczba otworzeń: 23 202. Z czego 3 746 w ostatnim miesiącu. Pewnie dla starych wyjadaczy to kropla w morzu, ale dla mnie to jest COŚ:)
Najczęściej otwierany tekst: Mapa marzeń, a zaraz po nim Zdobywanie doświadczenia oraz Gotowanie, o nie!
Najczęściej komentowane: Telewizja śniadaniowa czyli dzień dobry i do widzenia, Matczyny paradoks i O karmieniu słów kilka.

Mój osobisty top 5 wygląda następująco:
1. Wszystko przez Śnieżkę! - tekst, którego pisanie sprawiło mi ogromną frajdę, ponieważ dotyczy moich ukochanych bajek Disney'a. Do tego trochę absurdu i cynizmu... Jestem z niego bardzo dumna:)
2. Post kryzysowy, pozwolił mi zdystansować się do trudnych chwil i uporać się z pierwszym poważnym kryzysem w moim małżeństwie.
3. Typologie matek wózkowych ponieważ był to pierwszy prawdziwy post w stylu "lista" i oparty był na bardzo przyjemnych, wiosennych, parkowych obserwacjach.
4. Opowiem Ci bajkę jak kot palił fajkę... to kolejny tekst, który na etapie przygotowań przeniósł mnie do mojego dzieciństwa i do słuchowisk z kaset magnetofonowych.
5. "Więcej Otwartości. Mniej Fochów" czyli moja odpowiedź na "Więcej życzliwości dla Kobiet w ciąży" ponieważ jest to poniekąd mój ciążowy manifest w jakiś sposób podsumowujący całe moje podejście do tematu tego stanu zarówno ducha jak i ciała.

Z okazji tej rocznicy chciałabym podziękować Wam przede wszystkim za czas jaki poświęcacie na czytanie mojej pisaniny.
Naprawdę jestem bardzo szczęśliwa, że to co naskrobię spotyka się z odzewem z Waszej strony, czasem na niespodziewaną skalę:) Uwielbiam pisanie samo w sobie, ale to że wiem, że ktoś czyta te teksty, sprawia że akt ich tworzenia daje mi jeszcze większą frajdę i satysfakcję.
Dziękuję:)
Więcej... >

Moja racja jest najmojsza

Wiele razy, na wielu blogach, było już o tym jak ludziska w internecie korzystają z anonimowości i nie mają żadnych skrupułów w ubliżaniu sobie nawzajem. Niestety sporą grupę tych anonimowych ubliżaczy stanowią matki na wszelakich forach, grupach dyskusyjnych itp.
Mam to szczęście, że forum mam kwietniowych, na które trafiłam na początku ciąży, trzyma poziom i nikt nikogo nie obraża niezależnie od wszystkiego. Niestety jestem obecna też na kilku grupach tematycznych, a tam poziom dyskusji dosyć często pozostawia wiele do życzenia. Paradoksalnie najwięcej jadu zaobserwowałam w wątkach dotyczących dzieci, w których wypowiadają się ich matki. W końcu matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka, ale też dla dziecka koleżanki, sąsiadki, pani z warzywniaka... generalnie wszystkich innych matek. "Gorsza matka" to szczyt góry lodowej obelg, którymi raczą się kobiety. Równie często wytykany jest rzekomy brak miłości do dziecka, egoizm, lenistwo, pracoholizm, nieczułość, nadopiekuńczość... i masa innych absurdów.

Łatkę i opierdziel można dostać za wszystko co niezgodne z JEDYNYM-SŁUSZNYM_MODELEM, który jest wściekle broniony przez jego orędowniczki. Żeby nie było zbyt łatwo JEDYNY-SŁUSZNY-MODEL jest inny dla każdej z grup jego fanatycznych wyznawców czy raczej wyznawczyń.
I tak oto łatkę gorszej matki dostaje się za poród przez cc, karmienie mm, szczepienie/nie szczepienie w zależności od frakcji, brak czasu dla dziecka, za szybki powrót do pracy albo za otwarte mówienie o tym, że do pracy chciałoby się już wrócić, za wysłanie dziecka do żłobka, karmienie słoiczkami, a nie tylko i wyłącznie domowymi zupkami, najlepiej z produktów eko... Łatkę tę można też dostać kiedy całkowicie poświęca się dziecku, nie pracuje się zawodowo na rzecz opieki nad potomkiem, ma się więcej niż 3 dzieci, bo wtedy to się pewnie dybie na zasiłki, do tego karmi się piersią dłużej niż pół roku, chustuje, a ubrania pierze się w kasztanach...

O ile internet zapewnia spore poczucie bezkarności i anonimowości o tyle w "realu" matki wybierają bardziej subtelne metody niż bezpośrednie besztanie czy dawanie sobie po pyskach. W końcu zawsze można porównać cudze dziecko do swojego idealnego potomka mówiąc "mój Stefan w wieku 8 miesięcy to już umiał czytać, a Twoja Hela dopiero zaczęła raczkować...". Można też wypomnieć komuś braki w jakimś obszarze np. poprzez niewinne stwierdzenie "kochanie, nie zdejmuj butów u wujka, bo sobie pobrudzisz skarpetki". Zostaje też mniej wyrafinowane, ale nie wychodzące z mody otwarte obrabianie tyłka innym matkom (bo co z niej za matka skoro ...tu wstaw jeden z zarzutów wymieniony w poprzednim akapicie...) albo innym ludziom ogólnie, niezależnie od płci, którzy wybierają inny sposób życia, mają inne priorytety, cele, marzenia niż strona obgadująca.

Tak jak wszystkie inne tematy i rodzicielstwo ma wiele wariantów i opcji. Śmiem twierdzić, że jest ich tyle ile rodziców. Chociaż to która opcja będzie nasza czasem nie zależy w 100% od nas, to na poziom dyskusji na temat poszczególnych wariantów mamy już realny wpływ. Dlatego też mam kilka postulatów, skierowanych nie tylko do matek, ale do piszących w internecie i oceniających poza nim w ogóle:
1. Nie zakładaj, że Twoja racja jest jedyną słuszną. Masz swoje zdanie super, inni ludzie mogą mieć inne.
2. Masz prawo nie zgadzać się z czyimiś poglądami/wyborami, ale nie zabraniaj ich innym - proste. Nie lubisz buraków to ich nie jedz, nie popierasz cc na żądanie to jej sobie nie rób, nie akceptujesz związków homoseksualnych to nie bądź w takim, ale nie pozbawiaj innych prawa wyboru, niezależnie od tego czy Ty ten wybór popierasz i czy chodzi o wybór warzyw na obiad czy partnera życiowego.
3. To, że ktoś ma inne zdanie niż Twoje nie znaczy, że z automatu nie ma racji. Możesz z nim dyskutować, przekonywać, ale nie nawracaj na siłę swojego oponenta, a kiedy brakuje Ci argumentów...
4. ...nie obrażaj, odpuść sobie obelgi, pojazdy itp. Takie zachowanie tylko pokazuje jak bardzo nie jesteś pewny/pewna swojego zdania.
5. Nie oceniaj. W większości nie masz pełnego obrazu sytuacji, nie wiesz do końca co skłoniło kogoś do podjęcia takiej, a nie innej decyzji.
6. Nie komentuj, jeśli nie masz wiedzy na dany temat. Ten punkt dotyczy zwłaszcza internetów - ktoś pyta jakie mm wybrać, a odzywają się matki karmiące piersią dające "rady" w stylu "ja karmię piersią, więc ci nie pomogę" albo "jak można dziecko karmić tą paszą?" - przykłady można mnożyć, ten jest najbardziej dobitny.
7. Czytaj ze zrozumieniem. Niby takie oczywiste, a jednak bardzo problematyczne. Świetnie widać to na przykładzie tekstu o kobietach biorących zwolnienia lekarskie w ciąży tylko dlatego, bo w niej są. Stwierdzenie to regularnie wywołuje lawinę postów o tym kto, dlaczego jest akurat na zwolnieniu. Tak jak już nie raz pisałam skoro ma się powód to po cholerę się tłumaczyć?
8. Nie porównuj się do innych, swojego dziecka do innych dzieci itd. Zwłaszcza jeśli porównanie ma na celu zdołowanie kogoś. Jeśli już tak bardzo chcesz się porównywać to raczej poszukaj inspiracji, zacznij marzyć i pomyśl co możesz zrobić żeby to marzenie spełnić. Lepiej tracić energię na to, niż na dołowanie innych ludzi:)
http://xkcd.com/
Więcej... >

Wyzwanie blogowe - Dzień 2 - dlaczego bloguję?

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule jest łatwa i trudna zarazem, głównie dlatego, że powodów dla których bloguję jest wiele i co kilka dni dochodzi nowy. W związku z tym wymienię 6 najważniejszych przyczyn mojego istnienia w blogosferze, a dla ich poparcia w tekście umieszczam linki do niektórych postów moich postów.

1. Misja jak to dumnie brzmi... Generalnie od początku istnienia bloga, w takim kształcie jak teraz, towarzyszył mi jeden główny cel, a mianowicie pokazanie, że kobieta w ciąży, a później matka może mieć szersze horyzonty niż przewijak, może mieć swoje zainteresowania, pasje, i że nie stoją one w opozycji do bycia dobrą matką, że ciąża to nie choroba, że posiadanie potomka nie oznacza zakopania się w pieluchy itp. itd. W końcu szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
2. Zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią. O ile pierwsze jest całkiem logiczne, zwłaszcza na ciążowym etapie (jak chociażby w poście Inwentaryzacja) o tyle to drugie już niekoniecznie. Czasem sobie myślę, że kim ja niby jestem, żeby cokolwiek doradzać, przecież mam raptem jedno dziecko, więc co to za doświadczenie, zwłaszcza, że każde dziecko jest inne. Nie mniej jednak pamiętam jak bardzo lubiłam posty w stylu przydatne gadżety, w związku z powyższym stwierdziłam, że mimo mojego braku pewności będę pisać o tym co mi pomogło, co się kompletnie nie przydało, co nas zaskoczyło itd.
3. Forma terapii. Tak jak w przypadku postu o depresji poporodowej, chociaż patrząc na to z perspektywy był to zapewne mocniejszy baby blues. Czytając Wasze opowieści wiedziałam, że nie tylko ja tak mam, że nie jestem jakimś odmieńcem. Takie rzeczy się po prostu zdarzają.
Do tego terapia polega również na tym, że pisząc dystansuję się do pewnych rzeczy i problemów, co z kolei pozwala mi zachować higienę psychiczną której orędowniczką jestem.
4. Pomstowanie. W sumie jest to również pewna forma terapii, a mianowicie odreagowanie tego co mnie delikatnie mówiąc wkurza. Drażni mnie ludzka głupota wszelaka. Oceniam ją całkowicie subiektywnie, nie mniej jednak czasem muszę napisać kilka kąśliwych zdań tak jak w poście o życzliwości, o karmieniu mlekiem modyfikowanym czy bardziej absurdalnie o Księżniczkach Disney'a. Obecnie pracuję nad postem o tym jak jedna matka drugiej matce może zaleźć za skórę i to nie w internetach gdzie wszyscy czują się bezkarnie i obrzucają się obelgami tak jak w poście "Udowodnij to,szmato!" na blogu Matka jest tylko jedna.
5. Chęć dzielenia się tym co się dzieje z moją małą familią, zdjęciami, problemami, obserwacjami itp. Kiedyś byłam hiper aktywna na FB jako oficjalna ja, teraz skupiam się głownie na moim alter-ego. Dlaczego? Ano dlatego, że jak ktoś chce czytać o Zo i moich matkowych przygodach to może polubić PF, a jak ktoś nie ma takiej potrzeby to nie musi tego robić. Na swoim imiennym koncie piszę mniej, a jak piszę to o tym co jem, piję, gdzie chodzę, co oglądam… PF łączy to wszystko w jedną spójną całość i paradoksalnie mówi o mnie więcej niż moje konto imienne na FB, co zdecydowanie świadczy o tym, że punkt mój punkt widzenia i postrzeganie świata znacząco się zmieniło od kiedy jest z nami Zo, z resztą pisałam o tym chociażby w tym poście. 
6. Lubię to. Po prostu. Lubię pisać, sprawia mi to niewypowiedzianą frajdę, lubię robić zdjęcia i wrzucać je tutaj czy też na tumblra a od niedawna również na instagrama. Lubię komentować i czytać posty na innych blogach i czytać Wasze komentarze pod moimi tekstami. Mam nadzieję, że ich czytanie sprawia Wam tyle samo radochy co mi ich pisanie:)


PS Bloguję również dlatego, ponieważ mam taką fanaberię;)
Więcej... >
Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka