Się ogląda

W bonusie do weekendów, które przy dzieciach bywają trudne oraz do sezonu chorobowego, który nie chce odpuścić i w nosie ma dni tygodnia, w ramach walki o przetrwanie (swoje i rodziny w komplecie) sięgamy po bajki.
Możecie zacząć się oburzać, nie mam nic przeciwko. Otwarcie przyznaję, że należę do tej grupy rodziców, którzy w poszukiwaniu straconego zdrowia psychicznego łapią się animowanych historyjek.

W tygodniu, kiedy Zo uczęszcza do przedszkola, w ramach wieczorynki stawiamy na krótkie formy takie jak świnka Peppa czy Luluś. Jednakże, w weekendy oraz w okresie chorobowym ZuO ma dyspensę na 2 dłuższe bajki w ciągu dnia. I tutaj pojawia się problem. Początkowo wałkowaliśmy jedną i tę samą produkcję, co (jak można przypuszczać) bardzo szybko doprowadziło nas do rzygania Florą, Hortensją i Niezabudką. Rozpoczęliśmy więc eksperymenty. Do tego na dziecku. 
Jak się okazało, część filmów z naszej młodości nie przetrwało próby czasu, za to część ma się całkiem nieźle. Niestety im częściej je wałkujemy tym bardziej zdajemy sobie sprawę z różnego rodzaju absurdów, bijących po oczach, zwłaszcza po setnym obejrzeniu danego filmu.

Nr 6 Księga Dżungli (rok 1967)
Nie oglądałam jej jakieś 20 lat. Zapomniałam jaka jest fajna, chociaż nie przepadam za Disneyem ze zwierzakami w roli głównej. Niedźwiedź Balu, pantera Bagera, nawet Mouglie, to całkiem spoko ekipa. Piosenki niezbyt rzewne i w rozsądnej ilości. Fakt, bajka ta trochę się zestarzała pod kątem wizualnym, ale daje radę i po wielokrotnym obejrzeniu nie powala debilizmem jak np. Śpiąca Królewna, chociaż kto wie, może jakbyśmy ją wałkowali częściej to moglibyśmy się do czegoś przyczepić...

Nr 5 Mała Syrenka (rok 1989)
Podobnie jak z Księgą Dżungli przez wiele lat nie wracałam do tego filmu. Nie zestarzała się tak bardzo jak Księga, ale to w sumie nic dziwnego, bo Księga Dżungli została nakręcona ponad 20 lat wcześniej. Arielka jednak (pewnie za sprawą rudej czupryny) trafia do mnie bardziej niż Mouglie chociaż oboje buntują się przeciwko tym starszym i bardziej doświadczonym.
Niemniej jednak, będąc w butach rodzica, stwierdzam, że Król Tryton co wiedział to wiedział i na pewno w jakimś stopniu przewidział, że jego niezbyt rozgarnięta aczkolwiek kochliwa córka może wyciąć jakiś numer. Ale żeby aż taki?
Powiecie, że się czepiam, ale no sorry jak nazwać inaczej fakt, że laska podpisująca kontrakt z Urszulą, nie wpada na to, żeby napisać Księciuniowi, że heloł, „ja to ta co Cię uratowała, ale musiałam oddać głos żeby się z Tobą zobaczyć, jeśli mnie pocałujesz zaśpiewam Ci znowu”.
Niestety, na korzyść jeśli idzie o sensowność całej historii, nie przemawia również ślub 16 letniej bohaterki, ale powiedzmy, że tutaj przemawiają przeze mnie nasze, nowoczesne, postępowe zwyczaje i czasy:)
Niemniej jednak Ariel jest urocza, piosenki są zacne, Sebastian wymiata, Maks jest pocieszny no i Eryk, to mój ulubiony księciunio. Aha no i wihajster... Zo przez jakiś czas mówiła tak na widelec i tak, próbowała się nim uczesać (chociaż przed szczotką ucieka).
Nr 4 Śpiąca Królewna (rok 1959)
Do niedawna był to mój numer jeden z disney'owskiej klasyki... Niestety, jak się okazało, bajka ta wałkowana prawie codziennie straciła sporo uroku. Za co ją kocham? Za szczegółowość grafiki. To po pierwsze. Po drugie za muzykę. Scena w której Aurora podąża w wieży za magicznym ognikiem zawsze wywołuje u mnie ciarki.
I to by było na tyle, ponieważ im dłużej/częściej człowiek ogląda to cudo, tym bardziej zdaje sobie sprawę z głupoty wszystkich bohaterów. Wszystkich bez wyjątku. Aurora niby nie rozmawia z nieznajomymi ale pierwszemu lepszemu daje sobie zakręcić w głowie tak, że tego samego dnia zaprasza go do siebie do domu. No cóż, powiedzmy, że jest usprawiedliwiona, w końcu ma 16 lat i siano w głowie. Może dlatego ma również najmniej linii dialogowych ze wszystkich księżniczek Disneya. Nie wspominam o tym, że poziom decyzyjności naszej blond piękności jest mniejszy od decyzyjności taboretu.
Kolejny kretynizm to fakt, że klątwa mówiła wyraźnie o dniu 16 urodzin - nie było mowy, że królewna ukłuje się w palec przed 16 urodzinami, albo nie później niż w ten dzień. Nie. Czarownica grzmiała, że W DNIU 16-tych urodzin. Nie wcześniej, nie później.
Czy zatem, skoro już durne wróżki zabrały córkę rodzicom to nie mogły z nią wrócić do zamku, no nie wiem, dzień po urodzinach? Albo, to już w ogóle szalony pomysł, nie napierdzielać się różdżkami w ramach urodzinowego beforka? Po cholerę w ogóle królewnę zabierano od jej rodziców? W końcu wystarczyło ją przypilnować tylko w dniu rzeczonych 16 urodzin… ale co ja tam wiem.
Tak czy inaczej grafika i sentyment robią swoje, a Zo uwielbia piosenkę "Znam ze snów...", bawi się w bycie wróżką i zamienianie ciuchów to w różową, to w niebieską wersję kolorystyczną. Trochę żałuję, że w filmie nie było więcej kolorów sukienki Królewny, może Zo umiałaby już odróżniać inne kolory niż te dwa konkretne.
Nr 3 Zaplątani (rok 2010) Zdecydowanie najmłodsza produkcja w zestawieniu. Roszpunka, z głosem Julii Kamińskiej, Gertruda czy jak kto woli Danuta Stenka, Flynn i koniopies Maksimus to moja ulubiona ekipa wśród księżniczkowej, rozmemłanej swołoczy. Świetne poczucie humoru, ikra, odrobina absurdu, piękna grafika i piosenki, które nie zabijają fabuły, to moim zdaniem całkiem pewny przepis na sukces w świecie animacji. Tekst piosenki Marzenie Mam uwielbiam miłością szczerą, zwłaszcza fragment z jednorożcami zawsze wprawia mnie w dobry humor.
Zo ma chyba podobne spostrzeżenia. "Marzenie Mam" słuchamy prawie codziennie, towarzyszą temu pokazy wokalne i taneczne.
Bajkę oglądamy dosyć często, ale jeszcze nie nabawiłam się roszpunkowego wstrętu, więc siłą rzeczy nie czepiam się o nic❤.
Nr 2 Nowe Szaty Króla (2000)
Historię Króla Kuzko znam od ponad 10 lat. Teksty z tej produkcji weszły nawet do naszego potocznego, domowego języka (z uwzględnieniem odzywek Zo takich jak: Nie tykać, Bum Skarbie, czy Eeeee Pacza?). 
Bajka opowiada o tym jak pewien upierdliwy, mający wszystkich w nosie Król, za sprawą nieprzemyślanych ruchów kadrowych zostaje zamieniony w lamę, a potem usiłuje wrócić do swojej ludzkiej postaci przy pomocy podstępu, uroku osobistego i miejscowego wieśniaka.
Film ten kocham nad życie za kilka rzeczy: po pierwsze za absurdalne poczucie humoru (wytykające również absurdy tego typu filmów), po drugie za przegenialne, szybkie i rezolutne dialogi; po trzecie za świetnie napisane postacie (Izma – mój ulubiony czarny charakter) oraz, po czwarte, w polskiej wersji językowej, za młodego Shtura w roli Króla Kuzko. Dla mnie na plus przemawia również brak piosenek.
W bajce tej na próżno szukać cukierkowego różu, wróżek i niemrawych księciuniów, wesel i innych takich. Jest za to fiolet, czarownica, nieznośny król, a także cwana wiewiórka, gangrena lukrowana i lody czosnkowe. Dla mnie bajka nr jeden, jednak ZuO ostatnio świruje na punkcie...

Nr 1 Kubuś Puchatek
"Kubuś Puchatek", "Kubuś Puchatek i Przyjaciele", a także "Niesamowita Przygoda Kubusia Puchatka" to ukochane filmy Zo i nasze w sumie też. Zwłaszcza fragmenty dotyczące burczenia w brzuszku. Polski dubbing pierwszej części (z 1977 roku) nie postarzał się ani grama, ale za to postawił dubbingową poprzeczkę bardzo wysoko, nawet za wysoko, bo kolejne części pod tym kątem nie dorastają mu do pięt. Ale to nie jedyny problem. "Prosiaczek i Przyjaciele", a także "Kubuś i Hefalumpy" nie stawiają w najlepszym świetle całej ekipy ze stumilowego lasu. Zamiast ciepłych i mądrych na swój sposób bohaterów, mamy stado rozhisteryzowanych zwierzaków, które gnębią tych których nie znają i zupełnie nie szanują i nie doceniają mniejszych członków społeczności. Oczywiście wcześniej czy później, raczej później, orientują się jakimi są wrednymi skurczybykami, ale niesmak i to taki potężny pozostaje. W Hefalumpach sytuacje ratuje tylko Maleństwo i jego mama oraz fajne piosenki, dla filmu o Prosiaczku ratunku nie znalazłam. Jest beznadziejny.
Nie mniej jednak, w ogólnym rozrachunku, sympatyczny (zazwyczaj) miś, piękny język i banda (zazwyczaj) cieplutkich jak plusz przyjaciół dostaje zośkowy złoty medal.

W planach na pokazy filmowe, niekoniecznie disneyowskie, mamy jeszcze: "Meridę Waleczną", "Jak wytresować smoka", "Wall-e"... Polecicie coś jeszcze?

PS Nie zapomniałam o klasykach takich jak "Król Lew" czy "101 Dalmatyńczyków", znajdą się one w zestawieniu filmów, które są nieoglądalne bez względu na ilość rodzicielskiego sentymentu...

---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Filmy pachnące choinką i grzańcem

Boże Narodzenie film filmy świąteczny nastrój jakie zima
Przez chwilę było pięknie, niestety zima sobie poszła w cholerę, a za oknem zapanowało przedwiośnie (chociaż dzisiaj jest to przedwiośnie w mocno mroźnym wydaniu). Niby tu i ówdzie widać przystrojone drzewka, czasem z głośnika poleci „Last Christmas”, ale jak to wiadomo, nastrój świąteczny bywa wybredny i często nie chce się pojawić, pomimo regularnego ćpania cynamonu i pomarańczy.
Czasami wystarczy zamknąć oczy, innym razem pomaga Frank Sinatra, jeśli jednak i to nie działa zapraszam na moje zestawienie świątecznych filmów. Nie wszystkie oglądałam, jednak zrobiłam porządny risercz starając się ograniczyć ilość szmiry. Trochę tandety jednak zostało - odrobina sztucznego śniegu nie zaszkodzi - zwłaszcza w naszej strefie klimatycznej:)

To jak gotowi na listę świątecznych filmów?

Zacznijmy od wesołości, której czasem nam brakuje, zwłaszcza w przedświątecznym szaleństwie. Czas na komedie, nie tylko romantyczne:

1. "To właśnie miłość" [Love Actually]
Sztampa, ale no cóż... nie mogłam jej pominąć.
Love actually to właśnie miłość filmy na święta jakie propozycje
2. "Dziennik Bridget Jones" [Bridget Jones Diary]
Świąteczne swetry, przyjaciele i miłość w wyszczuplających majtach...
filmy na święta propozycje 30 filmów
3. "Rodzinny dom wariatów" [The Family Stone]
Święta, rodzina, nowa narzeczona czyli schemat stary jak świat, ale wciąż aktualny.
filmy w świątecznym nastroju
4. "The Family Man"
A gdyby tak zamienić samotnego biznesmena szukającego w święta rodzinnego ciepełka, na ojca i męża, który chce być samotnym biznesmenem?
filmy wprowadzające świąteczny nastrój
5. "Holiday" [Holiday]
Podobno lepsze od "To właśnie miłość":)
6. "Świąteczne opowieści" [Un conte de noel]
Francuska wersja "Rodzinnego domu wariatów".
7."Wigilijny Show" [Scrooged]
Pierwsza w zestawieniu wariacja na temat "Opowieści Wigilijnej" - w tej wersji duchy oprowadzają po świątecznych wartościach producenta telewizyjnego.
Jeśli macie dość komedii na odtrutkę polecam obyczaj albo dramat:

8. "Noc świętego Mikołaja"
Jedyny polski akcent na liście - film z cyklu "Święta polskie".
9. "W jasną księżycową noc" [A Midnight Clear]
II wojna światowa. Linia frontu. Wigilia. Zawieszenie broni.
10. "To wspaniałe życie" [It's a wonderful life]
Zastanawialiście się kiedyś jakby to było gdyby Was nie było? Bohaterowi tego klasyka udaje się poznać odpowiedź na to pytanie.

11. "Czekając na cud" [Noel]
Kilka historii, które łączą święta i Nowy Jork.
12. "Boże Narodzenie" [Joyeux Noël]
Tym razem I Wojna Światowa. Linia frontu. Wigilia. Zawieszenie broni.

Jeśli to za ciężki kaliber zostaje jeszcze sensacja - jak mawia Nie Kryty Krytyk "te wybuchy, te pościgi":

13. "Szklana Pułapka" [Die Hard]
Klasyczna klasyka z Brucem Willisem.
14. "Długi pocałunek na dobranoc" [The Long Kiss Goodnight]
Idealna pani domu, żona i matka, przypomina sobie swoje zabójcze, drugie oblicze.
15. "Zabójcza Broń 1" [Lethal Weapon]
Co roku powtarzam sobie, że jestem na to za stara...
16. "Uwikłany" [Reindeer Games]
Więzienie, morderstwo, Ben Afleck przebrany za Mikołaja.

Na deser czas na bajki, nie tylko animowane.
Na początek pełnometrażowe:

17. "Charlie i Fabryka Czekolady" [Charlie and the Chocolate Factory]
Tim Burton i słodko gorzka historia z morałem. I Johny Depp.
18. "Grinch: Świąt nie będzie" [How the Grinch Stole Christmas]
Zielony, włochaty Jim Carrey - i choinka niepotrzebna...
19. "Opowieść wigilijna" [A Christmas Carol]
Klasyka gatunku w nowym wydaniu, ponownie z Jimem Carey'em.
20. "Ekspres polarny" [The Polar Express]
Jeśli wątpicie w magię Świąt powinniście przejechać się tym własnie pociągiem.
21. "Artur Ratuje gwiazdkę" [Arthur Christmas]
Jeden zapomniany prezent = cała masa zamieszania.
22. "Kubuś Puchatek: Puchatkowego Nowego Roku" [Winnie The Pooh: A Very Merry Pooh Year]
T-Y-G-R-YS pisze się... Święta!:)
23. "Miasteczko Halloween" [The Nightmare Before Christmas]
Tim Burton - kocham 💖
24. "Wiedźmikołaj" [Hogfather]
Specjalnie dla fanów Terrego Pratcheta.

Animacje - krótszy metraż:

25. "Pada Shrek" [Shrek the Halls]
Zielona gwiazdka z osłem pod... choinką.
26. "Boże narodzenie u Muppetów" [A Muppet Family Christmas]
Stare, dobre, jedyne w swoim rodzaju.
27. "Madagwiazdka" [Merry Madagascar]
Mikołaj, na Madagaskarze? A właściwie dlaczego by nie, jak tak?
28. "Epoka lodowcowa - mamucia gwiazdka" [Ice Age: A Mammoth Christmas]
Tytuł mówi wszystko.
29. "Pingwiny z Madagaskaru - Misja Świąteczna" [The Madagascar Penguins in a Christmas Caper]
Tak, Ricko, ka bum.
30. "Piękna i Bestia: Zaczarowane Święta" [Beauty and the Beast: The Enchanted Christmas]
Powrót do zaczarowanego towarzystwa.
To jak?
Znaleźliście coś dla siebie? :)
---------------------------------
Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uznasz, że ktoś może na nim skorzystać - będzie mi bardzo miło jeśli prześlesz go dalej w świat klikając w jeden z udostępniaczy (pod polecanymi postami) 👇 
Dziękuję 💐😘
Więcej... >

Nowy Początek [Arrival]

W zeszłym tygodniu, w Polsce, odbyła się premiera filmu Arrival. Nie wiedzieć czemu polska wersja otrzymała tytuł "Nowy Początek". Jak wiadomo, bywały już gorsze tłumaczenia, ale i zdecydowanie lepsze. Niemniej jednak zostałam zupełnie przypadkiem przez ten film bardzo pozytywnie zaskoczona dlatego też postanowiłam naskrobać o nim bardziej obszerny tekst, aby przekonać niezdecydowanych do obejrzenia i wyrobienia sobie własnego zdania...

Przyznam szczerze, że ani przeczytane recenzje ani ocena tej produkcji na filmwebie nie zachęcały nas do wyboru tego właśnie tytułu, ale ostatecznie zostaliśmy do niego poniekąd zmuszeni przez repertuar, napięty harmonogram dnia oraz darmowe wejściówki.
I dobrze się stało.

Idąc do kina zakładałam, że obejrzę kolejną historię o inwazji zielonych ludzików na Ziemię. Ludzie standardowo mieli dostać sromotny łomot, potem miał przyjść czas na odwet, ze zniszczonymi miastami w tle oraz onanizacją efektami specjalnymi na froncie.
A tu psikus.

Rzadko spotykam się ze zwiastunami, które tylko w niewielkim procencie zdradzają fabułę oraz najlepsze momenty filmu, a tak właśnie jest w przypadku Arrival.

Główną bohaterką filmu jest Dr Louise Banks, zdolna lingwistka, która zostaje poproszona o pomoc w rozszyfrowywaniu języka obcych, którzy niespodziewanie pojawili się na Ziemi.
Jest to główna linia fabularna, dookoła której wiją się macki (hehe) głębszych rozmyślań o naturze i wielowymiarowości języka ludzkiego, a także o sensie życia i cierpienia.
Są to tematy bardzo rzadko łączone z historiami o inwazji Obcych czy o Obcych w ogóle. Jeśli się pojawiają to o subtelności raczej nie ma mowy, a główny nurt rozmyślań spłycony zostaje do rozważań na temat tego "co bym zrobił/a żeby przeżyć". W Arrival wchodzimy na głębszy i bardziej zagmatwany poziom rozmyślań o tym czy i jakie życie, byśmy wybrali jeśli mielibyśmy w ogóle taki wybór? I czy decydując się na jedną z opcji jesteśmy w stanie świadomie zaakceptować wszystko to co dokonany wybór ze sobą niesie?
Są to rozmyślania bardzo trudne, ale i piękne za razem.
premiera premiery listopada 2016 film
Źródło

Piękna jest z resztą cała wizualna strona filmu - zdjęcia i powolna praca kamery idealnie oddają nastrój, a przy tym widz nie zostaje zalany efektowną papką, w której w końcu się topi. W Arrival oddychamy pełną piersią chłonąc urokliwe ale i niepokojące przestrzenie i krajobrazy.

Nie chcę pisać nic więcej, żeby za dużo nie zdradzić. Niemniej jednak szczerze zachęcam do obejrzenia tego filmu nie tylko fanów SF, chociaż im może się on akurat najmniej spodobać, bo tak jak wspomniałam nie jest to typowy film o kosmitach z gatunku tych do których zostaliśmy przyzwyczajeni na przestrzeni ostatnich lat.
Myślę, że paradoksalnie Arrival ma szanse spodobać się osobom, które zupełnie nie kręci SF. Jeśli tylko uda im się przymknąć oko na zielone ludki i skupić się na ludziach i ich historiach. Zwłaszcza w kontekście głośnej ostatnio dyskusji na temat wyborów w hipotetycznych sytuacjach rodzicielskich.
Występują m.in.:Amy Adams, Jeremy Renner, Forest Whitaker.
źródło

źródło

źródło

źródło

źródło

źródło

Więcej... >

Matkowym okiem – filmy na listopad

Jesień ma to do siebie, że wieczorami okopujemy się w kocach, obsadzamy się poduszkami, włączamy telewizor i… okazuje się, że nic w nim nie ma. Nie ważne czy masz tylko 5 kanałów czy aż 250. Czasem udaje się trafić na jakąś perełkę, ale zazwyczaj znajdujemy ją wtedy kiedy trzeba kłaść się spać albo jest ona tylko przerwą dla bloków reklamowych... Dlatego też, w trosce o Wasz czas, zapraszam na krótką listę matkowych filmów, które mogą umilić Wam jesienne wieczory jeśli tylko dacie im szanse.

1. Poradnik Pozytywnego Myślenia
Źródło
Każdy z nas ma jakiś bagaż doświadczeń - pytanie jak sobie z nim radzimy. Przewrotne życiowe scenariusze czasem nam w tym radzeniu sobie przeszkadzają a innym razem pomagają, na swój pokręcony sposób.

Czasem coś co wydaje nam się nie do przeskoczenia okazuje się być „tylko” chwilową, mentalną blokadą. Czasem trauma, którą przeżyliśmy napędza nas do dalszego funkcjonowania w zupełnie inny, nowy, czasem niepoprawny sposób. Ten nowy sposób działania może sprawiać, że czujemy się nierozumiani, nawet samotni chociaż mamy dookoła siebie pomocnych (na pierwszy rzut oka) bliskich. 
Poradnik Pozytywnego Myślenia to cudowny, ciepły film właśnie o walce z własnymi słabościami i traumami oraz o tym, że czasem pomoc jest bliżej niż nam się wydaje (jak we wszystkich komediach romantycznych, chociaż jednak nie szufladkowałabym tego tytułu w tym gatunku;)). 

Kiedyś ktoś powiedział mi, że jest to film dołujący. Nic bardziej mylnego, zwłaszcza jeśli da mu się szansę i obejrzy do końca.
Ogromnym plusem tego filmu są genialne dialogi, a wisienką na torcie, wg mnie jest oczywiście ścieżka dźwiękowa… no może minimalnie przesadziłam - nie ma żadnej wisienki, można od razu zacząć tarzać się w torcie... i wisienkach;)
Występują m.in.: Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert De Niro, Chris Tucker, 

2. Ratując Pana Banksa [Saving Mr Banks]
film jesien kultura pana banksa tom hanks collin farell poppins disney polecam recenzja filmy na
Źródło
Rzygający tęczą Walt Disney kontra surowa Pamela Lyndon Travers – twórczyni Mery Poppins. To produkcja ciepła, wzruszająca, a przy tym, mimo wszystko smutna, jak koniec lata. 
Jest to jedyny film w którym toleruję Colina Farrella, jedyny w którym aktor ten, poza tolerancją, wywołał we mnie jakiekolwiek emocje inne niż przysłowiowy face palm. 

Ratując Pana Banksa to historia powstawania kultowego już filmu o Mery Poppins oraz o tym, co się za tą opowieścią kryło. Niestety nie był to żaden idealny obrazek wymyślony przez pisarkę, ale smutny obraz problemów rodzinnych i tego jak w ich obliczu zachowujemy się w stosunku do naszych dzieci. Jak, dbając o ich dzieciństwo, wielokrotnie walczymy o zachowanie pozorów normalności wręcz bajkowości – złudnej i fałszywej, ale to nieistotne. Niestety karmione bajkami o rodzicach dziecko w końcu zaczyna dorastać i dostrzegać brzydką prawdę z którą musi sobie w jakiś sposób poradzić…
Występują m.in.: Tom Hanks, Emma Thompson i wspomniany wcześniej Collin Farell.

3. Ona [Her]
co oglądać jesienią kino nastrój nastrojowe her ona
Źródło
Historia miłości w czasach królowania technologii. 
Z jednej strony staramy się nawiązywać realne związki, z drugiej uciekamy w wirtualną rzeczywistość, w której znajdujemy… no właśnie, co? 
Bardzo często niestety są to tylko pozory, niespełnione pragnienia i kompleksy, ale drugą stroną medalu bywa często zrozumienie i akceptacja. 

Co by było gdyby najlepiej ze wszystkich rozumiała nas sztuczna inteligencja? 
Czy jeśli ta sztuczna inteligencja przestałaby być tylko algorytmem odpowiadającym na nasze potrzeby nadal będzie dla nas pociągająca?
Czy będziemy dla niej równoważnymi partnerami?
Co zrobimy jeśli nawet ona nas zostawi?
A jeśli gdzieś tam poza telefonem/komputerem są ludzie, którym na nas zależy tylko zapomnieliśmy o tej archaicznej formie kontaktu?

To tylko kilka z pytań które przewinęło się przez moją głowę podczas oglądania tego filmu. Jeśli macie ochotę na coś bardziej ambitnego, pięknego zarówno pod kątem wizualnym jak i fabularnym to szczerze polecam.

Występują m.in.: Scarlett Johansson (a dokładniej jej głos), Ammy Adams, Rooney Mara i Olivia Wilde, a ze znanych facetów: Skurczybyk co zabił Gladiatora:P

4. Siostra twojej siostry [Your Sister's Sister]
siostry film recenzja Emily Blunt
Źródło
Kocham niedopowiedzenia. I wynikające z tego historie. 
Jako jedynaczka z nieudawanym zainteresowaniem oglądam również firmy o szeroko rozumianych siostrzanych relacjach. Jeśli do tego okraszone są absurdalnym poczuciem humoru to możecie mnie ogłosić pierwszą chearleaderką tego tytułu. 

Film ten jest leniwą, krótką historią trojga ludzi, których łączą po pierwsze śmierć, a po drugie więzy rodzinne. Po trzecie domek na odludziu. Po czwarte, jak to w życiu bywa, za dużo wódki. Brzmi jak horror, ale uwierzcie mi to kawał dobrej, komediowej roboty (z elementami dramatu ale co tam). Wszystko w scenerii podobnej do naszej – szarej, listopadowej, ale za sprawą głównych bohaterów na pewno nie zimnej. 
Genialne dialogi, wzbudzające sympatię postacie i humor, czasem mocno niepoprawny to tylko niektóre z walorów tego tytułu.

Występują: Emily Blunt, Rosemarie DeWitt i Mark Duplass. Bez "m.in.", bo są to główni i właściwie jedyni bohaterowie filmu.

5. Joy [Yoy]
recenzja Joy Jennifer Lawrence Bradley Cooper Robert De Niro Isabella Rossellini
Źródło
Gdy Ci smutno, gdy Ci źle… opatentuj mopa. 
Film ni mniej ni więcej o zwalczaniu przeciwności losu. Owszem mocno spłycony i ugrzeczniony na potrzeby hollywoodzkiej produkcji. Jednakże pomimo tego jest on niewątpliwie ogromną porcją inspiracji kiedy w życie rzuca nam pod nogi kolejne kłody. Zwłaszcza kontekście bycia matką i podejmowania prób połączenia matkowania z realizacją własnych pasji i konfrontowania się z najbliższą, niezbyt pomocną rodziną. Raczej dysfunkcyjną, a momentami również toksyczną, ale jednak rodziną.

Występują m.in.: Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert De Niro i Isabella Rossellini.
Popełniłam również bardziej obszerną recenzję.

6. Miłość po francusku [20 ans d'écart]
Źródło
Jesteś po 30? 
A może już masz 4 z przodu? 
Masz 20 lat i ciekawa jesteś jak to będzie na „starość”? 
Jeśli na któreś z powyższych pytań odpowiedziałaś „tak”, to ten film jest właśnie dla Ciebie. Dlaczego? Ponieważ pokazuje, że niektóre założenia czy stereotypy, na przykład na temat tego co (w pewnym wieku) wypada a co nie, możemy włożyć miedzy bajki. 
Nikt, w żadnym wieku, nie jest za stary bądź za młody na zakochanie. Nie ma też poprawnego momentu na miłość. W całym tym szaleństwie ważne jest, żeby mimo wszystko być sobą, cokolwiek to dla nas oznacza, niezależnie od tego czy to legendarne bycie sobą jest adekwatne do cyferek z numeru PESEL. Nie dajmy się zwariować, w końcu nie chcemy być definiowane przez pierwszą cyfrę naszego wieku.

Miłość po francusku to sympatyczna komedyjka, w której nie zraża mnie nawet ten nieszczęsny francuski, za którym specjalnie nie przepadam. Główni bohaterowie zarysowani są w bardzo wyrazisty sposób wzbudzający sympatię widza. Robią to tak skutecznie, że przez chwilę, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że urodzę dziewczynkę, dla chłopca rozważałam imię Baltazar. Na szczęście urodziłam Zosię;)
Występują m.in.:Virginie Efira i Pierre Niney.

Mam nadzieję, że chociaż jeden z powyższych tytułów przypadnie Ci do gustu, a może masz swoje typy filmów na jesienne wieczory? Z chęcią o nich przeczytam w komentarzu:)

Jeśli uznasz, że komuś jeszcze przyda się powyższa lista udostępnij proszę ten tekst - możesz to zrobić klikając jeden z poniższych udostępniaczy👇 Dziękuję 💐
Więcej... >
Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka