Dzienne rodziców rozmowy

- Myślisz, że jesteśmy wyrodne?
- Nieeee, my tylko mówimy na głos to co inne matki myślą...
***
- Ale ze mnie artysta, tak się pociąć w palec...
- Ja bym słowo artysta zamieniła na "pierdoła".
- Wielu artystów było pierdołami...
- Np. taki Van Gogh upierdzielił sobie ucho...
***
- 8 lat minęło, jak ten czas leci... 2 przeprowadzki, 2 koty, jedno dziecko - bilans całkiem niezły mamy. Do tego tylko jeden zbity talerz.
- I raz rzuciłaś koszem wiklinowym...
- Ale wtedy miałam sensowny powód. Talerz się nie liczy, bo byłam wtedy w ciąży.
***
- Takie ładne okoliczności przyrody, a my zamiast się przytulać i kontemplować rozprawiamy o sposobach wieszania gaci po praniu... 
- Nie ma to jak romantyzm.
***
- (z zadumą w głosie) Ostatnio stwierdziłam, że za dużo myślę. O tym co będzie, o tym co nas czeka, zamiast myśleć o tym co tu i teraz zastanawiam się nad tyloma rzeczami...
- Wy (przyp. baby) już tak macie, nic tylko myślicie i myślicie.
***
- To co byś chciała do tego sosu? Paprykę? 
- mhm
- cukinie? 
- mhm
- oliwki może? 
- mhm
- coś jeszcze? 
- mhm
TO BE CONTINUED
Więcej... >

Nocne rodziców rozmowy...

Tak jak wspominałam, na naszą pierwszą eskapadę wybraliśmy się z naszymi starymi przyjaciółmi, którzy również na stanie posiadają potomstwo sztuk 1. Po całym dniu zabawiania Zo i biegania za Szymim, po tym jak dzieci padły ostatecznie i nieodwołalnie na kilka godzin nocnych, mogliśmy trochę w spokoju porozmawiać. Nie za głośno, bo przecież dzieci śpią, ale lepsze to niż nic...

- Spodziewaliście się, że tak to będzie wyglądać?
- W sensie, że będzie tak ciężko momentami?
- Że nie będzie tak jak sobie wyobraziliście...
- Że nie będzie idealnie wiedziałam, ale że będzie to aż tak odbiegało od wszystkiego co znałam do tej pory to nie miałam pojęcia...
- Wy i tak nie macie aż takiego dramatu, nasz płakał nieprzerwanie przez dwie doby po wyjściu ze szpitala (przyp. uczulenie na laktozę) i pediatra powiedział nam, że są 3 powody dla których dziecko płacze: 1 - ma mokrą pieluszkę, 2 - jest głodny 3 - 1000 innych powodów...
***
- Kurcze najgorsze jest to, że człowiek tak na siebie warczy. Para która przed dzieckiem była dobrze do siebie dopasowana po pojawieniu się dziecka warczy na siebie o wszystko.
- Nom. Jak dzisiaj na Was popatrzyliśmy to widzieliśmy siebie sprzed 2 lat.
- Dzięki, czyli później jest lepiej?
- Później się przyzwyczajasz i nie zwracasz uwagi na niektóre rzeczy.
Potem rano zarówno ja jak i moja przyjaciółka warczałyśmy na małżów swoich, dlaczego tyle czasu siedzą tam gdzie król piechotą chodzi, więc wszystko ładnie wygląda w teorii:)
***
- Kurcze jaki ten Twój dzieć jest słodki kiedy śpi..
- To tak samo jak Twój...
- Rozkoszniaki... A teraz ciszej żeby ich nie obudzić...
http://www.someecards.com/
Więcej... >

"Święty Mikołaj, Pancernik i ja porozmawiamy w kuchni"...

...czyli zdania, o których wypowiedzenie się nie podejrzewałaś albo nie spodziewałaś się ich w takim kontekście. Oczywiście do czasu kiedy pojawiło się dziecko:)

1. "Ty zajmij się ..... (tu wstaw imię potomka), a ja pozmywam - muszę trochę odpocząć."
2. "O jaka ładna kupa" i wszystkie inne twierdzenia, wyrażające zachwyt/zadowolenie ze znalezienia "2" w pieluszce.
3. "Wooojenko, woojenko, cóóóóóóżeś Tyyyyyyy za paaaaani, że za tobą idą, że za tobą idą chłopcy malowani" w kontekście innym niż akademia z okazji Dnia Niepodległości w liceum.
4. "Dobra rączka?", "Dobra metka?", "Dobre paluchy?" i inne pytania o walory smakowe przedmiotów wszelakich.
5. "Poleżała trochę na macie, ale po 15 minutach przeżuwania motyla jej się znudziło" - don't worry - motyla pluszowego.
6. "No juuuuuż, ciiiiii, ciiiiii" w trakcie przytulania do ramienia sierściucha zwanego Kluskiem.
7. "Trzeba odciągnąć gluta" - no comment.
8. "Nie wiem jak Ty, ale ja się już wyszalałam także wiesz..." wypowiedziane o 22, w piątek, po wypiciu małej buteleczki cydru...
9. "Jak Ciebie by ktoś tykał co 5 minut, żeby sprawdzić czy oddychasz też byś wierzgał".
10. "A teraz ogryzę Ci stopę - omnomnom - nie ma stopy!"
Tyle na ten moment, ale notatek mam coraz więcej:)
Więcej... >
Pani Fanaberia - blog parentingowy z przymrużeniem oka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka